![]() |
z Al Di Meolą rozmawia Dionizy Piątkowski Rzeczywiście, zaproszenie by zagrać "The Grande Passion" w Polsce okazało się niezwykle interesujące dla mnie - muzyka i kompozytora. Przesunięto nawet termin edycji plyty, by koncerty z orkiestrą pani Duczmal potraktować jako światową premierę. Co niezwykle ważne, jedynie koncerty w Polsce mają taką "orkiestrową" oprawę; inne gram już w ramach swojego zespołu World Simfonia 2000. Jest to zatem dla mnie i dla słuchaczy niezwykła i niepowtarzalna sytuacja. Po raz pierwszy - i niech nie zabrzmi to sensacyjnie - zagram " na żywo" koncert z orkiestrą. Wcześniej doświadczałem takich możliwości tylko w studio i były to zazwyczaj żmudne rejestracje nagrań lub ich fragmentów. |
Czy jest to zatem "koncert gitarowy na orkiestrę", czy raczej specjalny projekt muzyczny ? Płyta "The Grande Passion" została tak skomponowana by stworzyć obraz "koncertu gitarowego". Ale nie w rozumieniu kanonów muzyki klasycznej, raczej w rozumieniu muzycznej suity. Dlatego - wyłącznie na koncertach w Polsce - pojawi się pianista Mario Parmisano oraz perkusista Gilad. Taka ekspozycja gitarzysty pozwoli na pełną prezentację programu, zwłaszcza we fragmentach improwizowanych. W żaden jednak sposób nie pomniejsza to roli i brzmienia orkiestry w całym projekcie. Doświadczyłem już tego realizując studyjną wersję albumu wraz z Toronto Symphony Orchestra. "The Grande Passion" jest subtelnym połączeniem jazzu, stylistyki "ludowego tango" Astora Piazzolli oraz symfonicznego brzmienia. Czy kompozycje te w równej mierze chcą prezentować nowego Meolę szukajacego już coraz wyraźniej inspiracji poza jazzem ? Praca nad kompozycjami "The Grande Passion " trwała niezwykle długo i jest w pewnym sensie synteza tego, co do tej pory grałem. A więc nie uciekałem się do jazzowej synorystyki, ale włączyłem elementy, a nawet całe kompozycje Piazzolli do mojej muzyki. Nie szukałem stylistycznych udziwnień. Zawsze interesowały mnie wzajemne relacje między określonymi, muzycznymi stylistykami. Najpełniej odnajdywałem się właśnie w kompozycjach Piazzolli, dużo biorąc z jazzowej wirtuozerii jazzu. Tym razem wplatając także brzmienie orkiestry symfonicznej. Głównie po to, by nadać kompozycjom wyjątkowo szlachetne brzmienie. Rzeczywiście w "The Grande Passion" jest wiele z Piazzollii, ale fascynacja ta przybrała jednie formę ekspresji oraz oczywistej inspiracji. Starasz się zatem wyzwalać jazz i specyficzny, latynoski folklor, łącząc go z nobliwym klasycznym brzmieniem orkiestry . Który z tych muzycznych światów jest w Twojej muzyce dominujący ? Klasyka, folklor i jazz interesują mnie i pochłaniają w równym stopniu. Nie myślę - kiedy komponuję, gram, improwizuję - w kategoriach ważności stylistycznej. Fascynuje mnie wzajemna relacja między tymi stylistykami oraz tworzenie artystycznej syntezy. Stąd też właczenie do mojej muzyki orkiestry. Do tej pory opierałem się na elektronicznych substytutach brzmienia: do takiej muzyki stworzyłem warsztatową formację World Simfonia. Ale z drugiej strony w ramach World Simfonia gram także w duecie z argentyńskim bandeonistą Dino Saluzzim. Teraz z polską orkiestrą kameralną Amadeus . W jakim stopniu jest to muzyka improwizowana, jazzowa, folkloryzująca, a w jakim stopniu precyzyjnie, dla brzmienia orkiestry, zaaranżowana? To jest swego rodzaju twórcze wyzwanie :połączenie tych muzycznych światów. Oczywiście pozostawiam sobie luksus improwizacji, ale przecież utrzymany w karbach orkiestrowego rygoru. Kompozycje "The Grande Passion" układają się w wielowątkową suitę; raz jest to dialog gitarzysty i pianisty, innym razem solowa improwizacja, raz jeszcze rozległe, orkiestrowe brzmienie. Dla mnie jest to przede wszystkim kreacja kompozycji. Kiedy opieram je o brzmienie orkiestry wiem, że uzyskuję inny wymiar mojej muzyki. Nie czuję się muzykiem klasycznym, ale nie uciekam od tej własnie tradycji. Nie chcę także klasyfikować takiej stylistyki. W ostatnim czasie wielu muzyków, także jazzowych coraz częściej realizuje swoje projekty wraz z orkiestrami symfonicznymi lub kameralnymi. Czy jest to swoista moda, czy też tendencja szukania nowego brzmienia, innowacji ? Nigdy nie kierowałem się względami komercji, pozyskiwania publiczności i radości muzykowania poprzez tanie chwyty. Rzeczywiście, coraz częściej pojawiają się nagrania i koncerty, w których udział biorą muzycy "ludowi", "klasyczni". To nic nowego, ani komercyjnego. Świadczy to przede wszystkim o "zagrożeniu", jakie pojawiło się wokół jazzu. Stąd tak wiele ciekawej, folkloryzującej stylistki w nagraniach jazzmanów. Jazzmani grają z orkiestrami symfonicznymi, komponują "klasyczne" koncerty - ale zawsze jest to kreacja czegoś nowego. To nie jest świadomy zabieg, by uatrakcyjnić stylistykę. Co zresztą to znaczy ? Nie wiem, czy jestem muzykiem "stylowym"; gram w określonej konwencji, ale staram się ciągle szukać nowych brzmień. W naszej muzyce jest wiele jazzu, sporo pogodnego tango, pięknych kompozycji Astora Piazzolli, ale jeszcze więcej improwizacji. To jest siła tej muzyki. Tym razem zagram wraz z polską orkiestrą kameralną. I to jest wyzwanie dla mnie jako solisty oraz kompozytora. Wiem też, że pani Duczmal opracowuje moje partytury, tak by w pełni wykorzystać kunszt swojej orkiestry. Rad jestem za jej inwencję. Mówimy zatem o dość specyficznym przenikaniu dwóch, muzycznych światów, w których doskonale się poruszamy, bez względu czy jest to klasyka, folklor czy jazz. |
|
ERA JAZZU I FESTIVAL I CONCERTS I CO.DI PROMOTION I THANKS TO I JAZZLINKS I EMAIL I HOME |
|