Swingujący Gipsy King



Niefortunnie ułożyły się nasze plany ostatniej zimy.W ramach festiwalu Era Jazzu miałeś przedstawić specjalnie przygotowany na tę okazje muzyczny projekt : duet z Philipem Catherine.

Faktycznie,sroga zima pokrzyżowała te plany.Raz jeszcze przepraszam publiczność, że w lutym nie dotarłem do Poznania, ale jak sam wiesz lawiny w Szwajcarii nie pozwoliły nam dostać się do Polski.Tak,jak wtedy obiecałem korzystam z pierwszej okazji by fanom mojej muzyki wynagrodzić tamto zamieszanie.

W ostatnich tygodniach sporo koncertujesz, głównie prezentując program z najnowszej płyty "Blue Eyes". Już teraz się mówi, że jest to jeden z najciekawszych albumów ostatnich miesięcy. Czy nagrania te są równie ważne także dla Ciebie ?

To jest płyta szczególna , pokazujaca, jak daleko można bawić się swingiem,jazzową improwizacją i nie zagubić przebojowości muzyki.Długo zastanawiałem się, jak pogodzić przeboje Swingu, te tak wpsaniałe wylansowane przez śpiewaków tamtego okresu. Wiedziałem, że doskonałym,muzycznymmateriałem są piosenki Franka Sinatry.
I tak powstał album, który łączy i melodykę Swingu, jazzowe interpretacje popularnych piosenek Sinatry z jazzową improwizacją. To są jednak nagrania swingowe, interpretrowana dość nowocześnie.


Uległeś czarowi tej muzyki, przebojom Gershwina, Portera, Rodgersa utrzymując dystans do tego co jest swingową tradycją i nowoczesną interpretacją.

To jest przede wszystkim wielka, klasyka muzyki rozrywkowej i jazzowej.
Wielkie standardy śpiewane i grane przez największych tej muyzki: od Ellingtona po Goodmana. Frank Sinatra wylansował wiele tych kompozycji poprzez ciekawą interpretację.Teraz nasz kwartet zrobił to po swojemu.


Przy Twoim ogromnym dorobku artystycznym, współpracy z największymi jazzu jesteś dość precyzyjnie stylistycznie klasyfikowany: cygański wirtuoz jazzowej, swingowej gitary.

Rzeczywiście. Ale sam tak kreuję swoją muzykę. I nie ważne czy jest to fusion-trio z Miroslavem Vitousem, duet z Larrym Corryelem czy nagrania klasyki jazzu z własnymi zespołami. Z rodzinnego domu wyniosłem zamiłowanie do muzyki, do poszanowania tradycji. Ale nie zamknąłem się w kręgu "gipsy music", bo ciekawszym dla mnie był jazz, wirtuozeria gry na gitarze. Oczywiście moja muzyka jest pomostem dla przebojowego rytmu cygańskiej muzyki południa Francji, ale jest także kreacją stylistyki jazzu Django Reinhardta i Stephane'a Grappelli'ego ale także nowoczesnej gry Pata Metheny'ego, Philipe'a Catherine czy Johna McLaughlina.


W ostatnim czasie modnym staje się łączenie elementów muzyki etnicznej z jazzem.
Czy Ty będąc francuskim Cyganem nie ulegasz tej modzie i fascynacji ?

Mój jazz jest w oczywisty sposób powiązany z tradycją cygańskiej kultury, obyczaju. Przecież mój idol, gitarzysta Django Reinhardt był także Cyganem. Ale jazz jest czymś bardziej pojemnym niż prosta, przebojowa interpretacja. Może jestem jazzowym Gipsy King, ale w swojej muzyce poruszam się w obszarach Swingu mniej jakby akcentując ludowe korzenie mojej stylistyki. Wychowałem się w domu pełnym "gipsy music" ale co mi się, tak sądzę, udało poszedłem z tą muzyka trochę dalej. Do jazzu.


Jakiego zatem Bireli'ego Lagrena usłyszy poznańska publiczność ?

Takiego, jakiego zna od wielu lat. Chcę przedstawić program pokazujący ogromną emocję Swingu: od wielkich przebojów tej muzyki po interpretacje hitów Sinatry, Elli Fitzgerald, Ellingtona.To powinien być program "Tribute to Swing Era", bo taka jest istota mojego jazzu. Niemniej pozostawiam sobie spory margines improwizacji: tej jazzowej, jak i tej, która pozwala modelować koncert, by zauroczyć naszą muzyką publiczność.




rozmawiał: Dionizy Piątkowski


Dionizy Piatkowski

ERA JAZZU I FESTIVAL I CONCERTS I CO.DI PROMOTION I THANKS TO I JAZZLINKS I EMAIL I HOME